Punkt widzenia

Z takim stosunkiem do prawdy Ukraina nie ma optymistycznej perspektywy

Perspektywę życiową poszczególnej osoby, rodziny, wspólnoty, a tym bardziej – całego państwa, można z góry wyznaczyć przez stosunek do prawdy.

Właśnie w celu uświadomienia prawdy historycznej dla obywateli Ukrainy została przygotowana przez polski Instytut Pamięci Narodowej (IPN) wystawa dokumentów „Поляки–Українці 1939–1947”.
Podczas inauguracji wystawy w prowadzonym przez OO. Dominikanów Instytucie Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu, przed licznie zebranymi dziennikarzami i publicznością wystąpił Ambasador RP na Ukrainie Jacek Kluczkowski, który przypomniał, że jest to już trzecia edycja tej wystawy, tym razem – w poszerzonej ekspozycji.
„Спільна історія Польщі й України вимагає від нас спільного реагування і запрошує нас до чесного сприйняття історичної правди. Маємо бути зацікавлені в тому, щоб пам’ять про події у долях наших народів спиралася на міцний фундамент правди. 
Przedstawione na tej wystawie dokumenty wzywają do uczciwego dialogu historyków obu naszych krajów-sąsiadów, do tego, aby dialog ten doprowadził do współpracy korzystnej dla obu stron”
– zaznaczył Pan Ambasador Jacek Kluczkowski.
W imieniu gospodarzy wystawy Rektor INR im. Tomasza z Akwinu o. dr Adam Dobrzyński OP zaznaczył na wstępie: „Kościół katolicki, zwłaszcza OO. Dominikanie czynnie uczestniczą w organizacji tej wystawy jeszcze dlatego, ponieważ wielu naszych braci zginęło na terenach, o których mówią przedstawione tu dokumenty. Wszyscy powinniśmy stać przed Bogiem, wybaczyć się i przebaczyć innym”.
Radca Ambasady RP na Ukrainie Pani dr Ola Hnatiuk, podkreślając wielką rolę prof. Grzegorza Motyki w organizacji wystawy, powiedziała: „Автори цієї виставки намагалися об’єктивно висвітлити зміст і динаміку подій мовою документів. Але ми знаємо, що є українська пам’ять і є польська пам’ять. Це різні пам’яті, за якими – долі величезної кількості людей”.
Zastępca dyrektora Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Władysław Werstiuk, przypomniawszy legendę historyczną o Lechu, Czechu i Rusie, położył nacisk na wspólne korzenie, braterskie współdziałanie i sukcesy ukraińsko-polskie. 
Dalej, cytując T. Szewczenkę w kontekście popełnionych błędów, p. Werstiuk uwydatnił rolę zespalających powiązań: „Польща впала і нас завалила... Вважаю, що ця виставка має допомогти нам уникати помилок і вийти на шлях взаєморозуміння та єднання, щоб два наших народи жили як рідні брати”.
I rzeczywiście, liczne zdjęcia i dokumenty tekstowe – przedstawione na ponad trzydziestu planszach w sposób chronologiczny – beznamiętnie odzwierciedlają fakty i wydarzenia, wobec których nie może pozostać obojętnym każdy uczciwy człowiek. Każdy, kto chce poznać prawdę, kto kocha prawdę, kto chce żyć prawdą.
Przecież perspektywę życiową poszczególnej osoby, rodziny, wspólnoty, a tym bardziej – całego państwa, można z góry wyznaczyć przez stosunek do prawdy. 
A stało się to szczególnie widoczne po wysłuchaniu doskonale przemyślanego, ale bogatego na wyrafinowane nieścisłości wystąpienia prof. Ihora Iljuszyna. 
Ten reprezentant współczesnej ukraińskiej myśli historycznej w ciągu prawie półgodzinnego odczytu – w sposób bardzo delikatny emocjonalnie i przebiegły w treści – starał się usprawiedliwić bestialskie akcje OUN-UPA, podczas których banderowcy dokonywali masowych mordów ludności polskiej.
Profesor historii pragnął przekonać słuchaczy, że UPA całkiem logicznie musiało przeprowadzić masakrę na prawie 80 000 Polaków, ponieważ właśnie Polacy... sprowokowali, a więc tym samym „usprawiedliwili” akcje UPA.
Dla argumentacji swojej wersji p. Iljuszyn wybudował następującą chronologię wydarzeń: do 1939 r. ludność ukraińska w II Rzeczpospolitej była powszechnie poniżana przez Polaków. Dalej lektor pominął fakt wkroczenia wojsk sowieckich w 1939 r i okupacji Polski oraz wiadome represje, ofiarami których stali się internowani polscy wojskowi, policjanci, pracownicy administracji. 
Natomiast pan profesor zwrócił uwagę, że wkroczenie wojsk hitlerowskich i zmiana okupanta na terenach Polski w roku 1941 zostało odebrane przez Ukraińców jako dobra okazja do wznowienia marzeń o stworzeniu własnego państwa. Oczywiście, że z pomocą Hitlera i na terenach Polski. Dlatego też miejscowa policja na okupowanych ziemiach Wschodniej Polski składała się przeważnie z Ukraińców. 
Dalej, w wersji prof. Iljuszyna, raptem na początku roku 1943 „policaje” ukraińscy uciekają do lasu i tworzą jednostki wojskowe UPA, jednocześnie wysuwając Polakom ultimatum, by podporządkowali się wymogom banderowców.
W kwietniu 1943 r. jednostki UPA jednocześnie dokonują zbrojnych napadów na polskie wioski i rodziny, okrutnie zabijając pierwsze kilka tysięcy niewinnych ludzi. Jako usprawiedliwiający argument p. profesor podaje kłamliwą pogłoskę z tych czasów o rzekomej współpracy Polaków z NKWD i administracją niemiecką.
To wszystko p. profesor podawał z komentarzami usprawiedliwiającymi akcje UPA. Tylko na marginesie, gdzieś między innymi, wyraził (ze sztucznie brzmiącą nutką) ubolewanie: „mimo, że UPA miała rację co do celu postępowania, dziś nie można zgodzić się z niektórymi metodami tego postępowania”.
A na podsumowanie swej argumentacji, usprawiedliwiającej antyludzkie działania UPA, I. Iljuszyn zaznaczył, że do masakry czynionej na Polakach w latach 1943 – 1944 faktycznie doprowadziła „помилкова політика польського уряду до 1939 року щодо українців, зокрема в тому, що Варшава не погоджувалася надати українцям автономію”.
Eureka! Teraz już jasne, czego – rozumując analogicznie – można oczekiwać w najbliższej przyszłości na terenach współczesnej Ukrainy! A mianowicie, kierując się argumentacją tego fachowca, Rosjanie donieckiego obwodu, którym Kijów odmawia autonomii, zorganizują swoją wersję UPA (tzn RPA) i będą masakrować Ukraińców?!
Co prawda, przed tym powinno odbyć się jeszcze coś podobnego do Jałty, żeby wyznaczyć nowe granice Ukrainy.
Ale to już nie stwarza większego problemu w realizacji, ponieważ separacyjne wiece, które odbyły się w Siewierodoniecku z udziałem oficjalnych osób Rosji, przekonują o wielkiej wiarygodności podobnego rozwoju wydarzeń.
Pod tym względem można znaleźć pewne podobieństwo między Ukrainą-2009 a Polską-1939. Z tym, że nikt na Ukrainie nie poniża Rosjan. Ale to już nie ma znaczenia, ponieważ Rosjanie, a zwłaszcza ich organizacje na Ukrainie, oznajmiają „na wsze strony”, że są poniżani oraz wymagają nadania językowi rosyjskiemu statusu ogólnoukraińskiego państwowego.
Otóż jak widzimy, zdaniem niektórych przedstawicieli współczesnej myśli historycznej na Ukrainie na temat „Polacy-Ukraińcy 1939 – 1947”, nie ma znaczenia fakt okupacji suwerennego państwa polskiego przez przyjazne sobie wojska hitlerowsko-stalinowskie w roku 1939.
Przy podobnym rozumowaniu również nie ma znaczenia, że Międzynarodowy Trybunał Norymberski osądził tylko niemiecko-hitlerowską część okupanta, podczas, gdy stalinowsko-sowiecka część tego faszystowsko-komunistycznego aliansu pozostała... pozostała nadal na okupowanych z 1939 r. ziemiach suwerennej Polski.
Nie ma także znaczenia fakt, że dokonane przez UPA akcje „depolonizacji” wyraźnie były na rękę Stalinowi i władzom sowieckim, „oczyszczając” tereny polskie od Polaków. 
Te, jak mówią Rosjanie, „zaczystki” (prowadzone przez UPA) były konsekwencją „zaczystek” w Katyniu, Bykowni, Miednoje i in. Z tą tylko różnicą, że masakrę na Wołyniu organizowali ukraińscy obywatele II Rzeczypospolitej przeciwko swoim polskim współobywatelom.
Tak, że następne pokolenia historyków będą miały wszystkie podstawy dla wnioskowania, że UPA „zaczyszczając” tereny okupowane przedtem przez ZSRR, faktycznie pomogła NKWD szybciej ustanowić nowy bolszewicki ład w powojennej Europie.
I to jest prawda, której nie da się sprostować.
Polacy Wołynia, jako obywatele Polski, zawsze uważali, że są u siebie w domu, w swojej Ojczyźnie. Tak uważali w roku 1939, kiedy Sowieci okupowali wschodnie województwa Polski; tak uważali w roku 1941, kiedy hitlerowcy zmienili okupację sowiecką na niemiecką i tak samo w latach 1943 – 1947, kiedy walczyli o swoje prawo być we własnej Ojczyźnie i we własnym państwie. 
Polacy zawsze uświadamiali sobie swój obywatelski, patriotyczny obowiązek czynnej miłości do swojej Polskiej Ziemi. 
A jaki obowiązek (czy patriotyczny, a jeżeli tak, to do jakiego kraju) uświadamiali sobie żołnierze UPA? Przecież od razu było widać, kto i jaka strona (trzecia) wygra w tym bratobójstwie.
Niestety, kierownictwo OUN-UPA zrozumiało tę prawdę za późno, bo dopiero w maju 1945 r., kiedy to stopniowo zaczęło razem z polskimi oddziałami AK organizować wspólne akcje bojowe przeciw okupantom sowieckim...
Na domiar złego muszę powiedzieć, że i współcześni Ukraińcy na Ukrainie nie bardzo uświadamiają sobie sens czynnego patriotycznego obowiązku wobec własnego państwa.
I to jest prawda.

Eugeniusz GOŁYBARD

<strong> <em>„Autorzy wystawy starali się obiektywnie naświetlić treść i dynamikę wydarzeń językiem dokumentów”</em> - stwierdziła dr Ola Hnatiuk, Radca Ambasady RP na Ukrainie</strong>
 „Autorzy wystawy starali się obiektywnie naświetlić treść i dynamikę wydarzeń językiem dokumentów” - stwierdziła dr Ola Hnatiuk, Radca Ambasady RP na Ukrainie




[Kto MY jesteśmy? / Хто МИ такі?] [Szukajcie – znajdziecie / Шукайте – знайдете] [Schemat strony internetowej / Схема Інтернет–сторінки][Log In]
2017 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Eugeniusz Gołybard