Meritum

 

Do kraju – z Kartą Polaka


Od 1989-go jezdziłem do Polski, czasami kilka razy na rok, ale ostatnio miałem przerwę aż ponad dwa lata. Otóż po tej wielkiej przerwie znowu wybrałem się za Bug.

Polska uzdrawiająca


Dla mnie zawsze był bardzo interesujący jeden niezwykły fenomen granicy. I to wyłącznie granicy Ukrainy z Polską.
Nie, nie chodzi tu o jakieś egzotyczno-intrygujące szczegóły kontroli paszportowej czy celnej, z drapieżnym rozcinaniem waliz, zrywaniem podłogi i dziarskim złamaniem sufitu. Cała sprawa, jak najpierw się wydawało, dotyczyła wyłącznie mnie osobiście i na mnie się zamykała.
Ten osobisty (powiedziałdym nawet – intymny) fenomen zawsze podlegał ścisłej, nie mającej wyjątków regule: po przekroczeniu granicy ukraińsko-polskiej w kierunku na zachód następuje wyraźne, odczuwalne, oczywiste ulepszenie stanu zdrowia. I to zawsze, bez wyjątkow.
Bywało kilka razy tak, że wybierając się na wyjazd do dworca, już wychodząc z domu w Kijowie, czułem się naprawdę bardzo chorym i wszystko wskazywało na to, że popelniam błąd, decydując się na podróż do innego kraju w takim stanie. Że taka sytuacja nic dobrego nie obiecuje, że wprost nie ma sensu.
Oczywiście, ryzykowałem. Ale co miałem robić, jak postępować w tej sytuacji, kiedy jutro na mnie czekano w Krakowie, na przykład, na Akademii Pedagogicznej albo na PCN w Lublinie.
Ale, dziwnym trafem, ryzyko zawsze się opłacało. Ponieważ następnego dnia, wkrótce po wymianie kół wagonowych z szerokich na wązkotorowe i przyspieszonym ruszaniu się od granicy w dalszą drogę, znikały gdzieś wszystkie dolegliwości, dusza śpiewała, płuca wchłaniały czyste i mile pachnące powietrze, a serce wypełniało się radością, zostawiając w tyle wszystkie niedawne trwogi i kłopoty.
W ciągu dłuższego czasu uważałem, że to dziwne zjawisko jest właściwym wyłącznie dla mnie, a więc nigdy nie podejmowałem tego tematu w rozmowach nawet z bliskimi przyjaciółmi.
Ale potem się okazało, że ten wyjątek – jakby dotąd uważany za personalny – jest regułą dla prawie wszystkich moich znajomych ze środowiska polonijnego.
Coś podobnego po raz koliejny przeżyłem również tego razu. Paszport i bilet – w portfelu, waliza ułożona, czas na mnie, trzeba wychodzić z domu na pociąg, ale... są oczywiste komplikacje i wątpliwości powiązane ze zdrowiem.
Nie mniej, w poniedziałek muszę uczestniczyć w Częstochowie na Inauguracji Roku Akademickiego w Akademii Polonijnej oraz w Uroczystej Gali Polonijnego Festywalu Multimedialnego jako włączony do Konkursu w kategorii „Strona Internetowa”.
Nie ma rady. Natomiast jest Bóg. A więc Jego intencja jest ważniejsza niżeli nasze wątpliwości. Trzeba jechać. Trzeba, mimo że tym razem nurtują pewne wątpliwości organizacyjne, dotyczące podróży i oczekiwanie nieznanego...
Prawdziwy film począł się odrazu za Przemyślem. Za oknem lecącego pociągu otwierają się obrazy i krajobrazy wymalowane w piękne złociste, brązowe, czerwone, pomarańczowe i cytrynowe liście drzew, a obok – całkiem jeszcze zielone. Wśród nich momentami migają białe pnie brzóz, przepływa pastelowa paleta pól pod niebieskim błękitem, z pieczołowicie pracującymi czerwonymi biedronkami-traktorami.
Czasami wśród pstrokatego pażdziernikowego różnobarwia raptem wyłaniają się świąteczno-czerwone dachy schludnych domków, obwieszonych koszykami kwiatów.
 Przelotnie wymiga jakaś mniejsza stacyjka kolejowa, po czym pociąg znowu zanurza się w barwny tunel jesiennego lasu, z którego momentami wybłyskują filuterne świetliki złocistych promieni słonecznych.
Unikalna polska jesień zadziwia wyrazistymi cechami miłości Stworzyciela, przemawia do nas w sposób donośny i przekonujący, głosząc Ewangelię samozapartego piękna wiecznej natury, zaprasza nas do czynnego udziału w tej wspaniałej wieczności przemijających i znowu odnawianych cudów.
Przez rozkwit przekwitania purpurowych lisci, jesień natury uprzedza nas, że nasz czas istnienia na ziemi jest pojęciem sezonowym, a więc człowiek ma przed sobą całą wieczność.
W każdym drzewie jesień natury ukazuje nam naoczny model i główną zasadę życia, wzorzec czasowego trybu organizacji Wszechświata według układu Bożego...

 

<strong><em>Graffiti w Krakowie już są tradycyjnym elementem kultury miejskiej</em></strong>
Graffiti w Krakowie już są tradycyjnym elementem kultury miejskiej

Polska miłująca


Do Polski zawsze warto jezdzić po naukę. I to nie tylko na studia do uniwersytetu, ale na zwykłą naukę bytu codziennego, ucząc się tej umiejętności obcowania i organizacji życia, w centrum którego zawsze znajduje się szacunek do człowieka.

Wyjeżdżajac do Polski, zaopatrzyłem się w pokaźny plik numerów naszego „Dziennika Kijowskiego”, by przygodnie poszerzać pismo wśród przygodnie poznanych osób. 
Okazyjnie przeczytałem w pociągu kilka artykułów, na które dotąd nie miałem czasu. W tym również niespodziewaną dla mnie opinię S. Rudnickiego, który w publikacji p. t. „Karta Polaka – dlaczego, jak i co nam przyniesie?” („DK” NN 11–13, 2008) naszkicował dość pesymistyczne prognozy rozwoju wydarzeń po wprowadzeniu Karty Polaka.
Otóż pod czas przebywania w Kraju miałem możliwość porównać wątpliwe inspiracje tego pana politołoga z rzeczywistością. Rzeczywistość okazała się bardzo miła i przychylna dla pielgrzymów z Kartą w ręku. Na razie, pokażę to tylko na jednym przykładzie.
Bilet PKP, kupiony w Krakowie na pociąg do Kijowa, już miałem w portfelu i byłem spokojny. Ale za dzień do wyjazdu z Częstochowy okazało się, że rozkład wywieszony na tablicy informacyjnej w „Domu Pielgrzyma” nie przewidywał dogodnego pociągu, którym mógłbym zdążyć na czas do Krakowa. Więc, nie polegając na relacje telefoniczne, udałem się na dworzec kolejowy, licząc, że w razie czego, mam tam obok jeszcze dworzec PKS.
Na dworcu wstąpiłem do informacji, gdzie dziewczyna mundurowa szybko uchwyciła sytuację i zaproponowała jechać jutro pośpiesznym, który leci z łodzi na Kraków o godz. 8:34. Wtedy będę miał w Krakowie prawie dwie godziny czasu do pociągu na Kijów.
Przy kasie biletowej sympatyczna pani za okienkiem oznajmiła ile mam zapłacić za bilet. Wyjąłem portfel z gotówką, ale... Ale tu mnie ugryzł pies dziennikarstwa i wzbudził chęć sprawdzenia ważności Karty Polaka w konkretnych okolicznościach.
Potrzebowało to dla mnie pewnego wysiłku, ponieważ zawsze noszę w sobie niechęć i brak szacunku do wszystkich prywilejów socjalnych i obywatelskich, jeżeli to nie dotyczy osób starszych, chorych i niepełnosprawnych.
A więc, przełamując własny wstyd, bardzo ostrożnie zapytałem:
– Proszę panią, mam Kartę Polaka i chciałbym właśnie dowiedzieć się, czy mogę otrzymać zniżkę?
Pani bardzo miło się uśmiechnęła i tak samo mile wyjaśniła:
– Proszę pana, mamy tę zniżkę już wprowadzoną do komputera. Na pana życzenie muszę tylko nacisnąć odpowiedni klawisz. Oczywiście, jeżeli pan przedstawi KP.
Wyjąłem Kartę i podałem w okienko. Kasierka nie wzięła do rąk, tylko popatrzyła i jej twarz rozjaśniła się jeszcze więcej, z wyrażnym zadowoleniem.
Natomiast mnie raptem zachciało wycofać się z tej niezręcznej dla mnie sytuacji, w której przybysz z innego kraju ma być finansowany kosztem polskich obywateli:
– Mogę zapłacić całą wartość biletu! – powiedziałem, odczuwając wypieki na twarzy.
Tu pani przybrała postawę urzędową i otrzeżwiająco zapytała:
– No to na co pan wreszcie się decyduje?
Złapałem się za krąg ratowniczy:
– Dobrze, niech będzie ze zniżką. Będzie co pokazywać Rodakom w Kijowie...
Reasumując, zamiast 31 zł zapłaciłem za bilet 19 zł 53 gr. 
Otóż pokazuję ten bilet historyczny, który na pierwszy rzut oka jest zwykłym, ale w rzeczy samej – niezwykłym dowodem ofiarności, patriotyzmu i wielkiej miłości Macierzy do swoich córek i synów, nierzadko marnotrawnych.
Ustawa Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 7 września 2007 roku o Karcie Polaka, w Art.6, p.1 stwierdza wśród innego, że:
„Posiadacz Karty Polaka ma prawo do... 6) ulgi 37 % przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego w pociągach osobowych, pośpiesznych i ekspresowych na podstawie biletów jednorazowych...”
Otóż i w tym przypadku przekonaliśmy się, że jeżeli w Polsce przyjęto Ustawę, to ona się wykonuje, według niej podejmują się pewne czyny i przedsięwzięcia.
A żeby nawet ten jeden punkt 1– 6) z Art.6 naprawdę był wykonywany, w budżecie RP przewidziano 6 mln. zł na dotację odpowiednich przedsiębiorstw PKP w związku z wprowadzeniem zaznaczonej ulgowej zniżki wartości biletów dla posiadających Kartę Polaka.
Oprócz ulgi na ceny biletów kolejowych, w tym samym Art.6 zaznaczono prawo posiadacza KP, na przykład, do „...7) bezpłatnego wstępu do muzeów państwowych”, a co również bardzo ważne – „...1) zwolnienia z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia... 2) podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach, jak obywatele polscy...”.

Oto ten bilet historyczny, co dokumentalnie świadczy o dziejowości Karty Polaka
Oto ten bilet historyczny, co dokumentalnie świadczy o dziejowości Karty Polaka
<em>Jasna Góra. Na Mszę św. wieczorem po pracy wybierają się calymi rodzinami</em>
Jasna Góra. Na Mszę św. wieczorem po pracy wybierają się calymi rodzinami
<em>Jasna Góra. Rzeźby na tematy tajemnic różańcowych wokół pola modlitewnego.</em>
Jasna Góra. Rzeźby na tematy tajemnic różańcowych wokół pola modlitewnego.

Polska wymagająca


Niewątpliwie, Karta Polaka jest dokumentem historycznym, który stwierdza fakt pewnego zadośćuczynienia wobec sprawiedliwości i szacunku do tej ośpiewanej „kropli polskiej krwi”, a również stawi przed nami pewne wymagania codziennego użytku.

Jak widzimy, KP wykonuje nie tylko bardzo ważna funkcję psychologiczną i społeczną, ale również – kulturotwórczą i gospodarczą otwierając szerokie możliwości dla tych Polonusów, komu naprawdę zalezy na tym, by z szacunkiem nieść w swoim sercu, jak o tym napisano na Karcie Polaka, „...przynależność do Narodu Polskiego”.
Ta honorowa przynależność stawi przed każdym Polonusem pewne wymagania co do jego zdolności, umiejętności oraz samodzielności. 
Przede wszystkim – wymaga pełnosprawności mowno-leksycznej w języku polskim. Ale nie tylko. Nie wdając się w głębiny tego tematu, przytoczę tylko jeden przykład.
Każdy, kto wybiera się do Polski w sposób indywidualny, a zwłaszcza po dłuższej kilkuletniej przerwie, musi wiedzieć, że bardzo ważnymi są pewne szczegóły w strefie organizacji życia społecznego, a zwłaszcza funkcjonowania jego infrastruktury. Ponieważ, jak się mówi, właśnie w szczegółach ukrywa się diabeł.
Otóż, organizując swój wyjazd (a zwłaszcza moment przybycia) do Polski, najlepiej by zatroszczyć się o to, by ktoś tam tego przybycia oczekiwał i spotkał na dworcu. 
W przeciwnym razie, rzeba mieć wystarczajcą orientację w czasie, przestrzeni, warunkach i możliwościach lokalnych, w które zanurza się w Polsce przybysz z innego kraju. Szczególnie teraz, kiedy po otrzymaniu KP, wielu obywateli młodych niezależnych państw, a zwłaszcza osoby starsze, zechcą skorzystać z nadanych możliwości.
Trzeba orientować się w podstawowych elementach infrastruktury, komunikacji, łączności, a zwłaszcza co do warunków transportowych i okoliczności najprostszych czynności bytowych.
Prosta sprawa: po wyjściu z wagonu na peron stacji przybycia (powiedźmy, w tym samym pięknym Krakowie), trzeba z góry wiedzieć w jaki sposób konkretnie, jakim czynem i środkami (schodami, windą, taksówką etc) dotrzeć od dworca w tym właśnie miejscu do potrzebnego punktu podróży. 
Ponieważ temp życia w Polsce jest na tyle wysoki, a zachowanie obywateli na tyle racjonalne, że po wysiadaniu z pociągu każdy leci w sobie widomym kierunku i na platformie w mgnieniu oka nikogo nie pozostaje. Tak że mimo życzliwości ludzi, liczyć wyłącznie na wiadome przysłowie „Język do Kijowa doprowadzi” nie wypada.
Na przykład, ma pan (pani) zamiar jechać od dworca tramwajem w stronę osiedla Broniewice. Wtedy trzeba najpierw nie zgubić się w przejściach podziemnych dworca i wyjść na przystanek tramwajowy, wiedząc pod jakimi numerami linii można w tę stronę i do potrzebnego przystanku dojechać.
Na słupie przystankowym – rozkłady jazdy wszystkich pojazdów (tramwajów i autobusów) przez ten przystanek przejeżdżających. Zaznaczono czas przybycia co do minuty z uwzględnieniem dnia tygodnia (dni powszednie, sobota, niedziela). Więc trzeba tę informację zrozumieć i racjonalnie wykorzystać.
Wówczas się rozmysla o wiarygodnych konsekwencjach wsiadania do tramwaju bez biletu. W takim razie spotkanie z kontrolerem może być bardzo rujnującym dla psychiki i finansów.
Więc trzeba nie tylko wiedzieć o tym, gdzie są sprzedawane bilety na transport komunikacji miejskiej, ale również w jaki sposób te bilety można otrrzymać, na przykład korzystając z komputerowego automatu biletowego.
No i naturalne trzeba mieć złotówki. A tu znowu kolizja: na wszystkich dworcach świata wymiana walut jest bardzo niewygodna i zorientowana na raczej „awaryjną” sytuację, w którą najczęściej trafiają osoby odpowiednio nie przygotowani do podróży.
Trzeba wymieniać dalej od dworca, ale dalej trzeba przedostać się... Kolizja. W takiej sytuacji można chyba że tylko mówić o tym, że trzeba było zawcześnie zaopatrzyć się w drobne złotówki jeszcze przed wyjazdem do Polski.
I takich elementarnych rzeczy, co występują czasami jako przykre niespodzianki i przeszkody do niepokonania, jest mnóstwo. Żeby oswoić się w innym kraju, trzeba być odpowiednio przygotowanym.
Przytoczone przykłady (a w potocznym życiu ich jest o wiele więcej) świadczą, że przed Polakiem, który przybył do Polski z Ukrainy, postaje obowiązek mieć pewny zestaw codziennych umiejętności dla pełnosprawnego znajdowania się i zachowania się w społeczeństwie lokalnym.
Oczywiście, jeżeli się Polak z Ukrainy ma potrzebę odczywać się Polakiem w Polsce, w kraju swoich Rodaków i Przodków.

Eugeniusz GOŁYBARD
Zdjęcia autora

Przybysz do Polski już na dworcu ma być odpowiednio przygotowany na właściwe odebranie olbrzymej ilości informacji, która napływa ze wszystkich stron.Podobno do bankomatów, wszędzie są ustawione komputery z wejściem do Internet, w tym przy kasach biletowych.
Przybysz do Polski już na dworcu ma być odpowiednio przygotowany na właściwe odebranie olbrzymej ilości informacji, która napływa ze wszystkich stron.Podobno do bankomatów, wszędzie są ustawione komputery z wejściem do Internet, w tym przy kasach biletowych.




[Kto MY jesteśmy? / Хто МИ такі?] [Szukajcie – znajdziecie / Шукайте – знайдете] [Schemat strony internetowej / Схема Інтернет–сторінки][Log In]
2018 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Eugeniusz Gołybard