Osobistości

Mikołaj Oniszczuk – ekonomista z polotem poetyckim

Wielu czytelników naszego pisma oczekuje kolejnego numeru „DK” ze szczególnym zainteresowaniem: „A co tym razem zaproponuje nam ze swego dorobku twórczego Mikołaj Oniszczuk?”

Bo jego bezpretensjonalne, mile, wypełnione delikatnym humorem wiersze, czasem jakby młodzieńcze, ale o głębokiej treści wewnętrznej, wzbudzają ciepłą chwilę cichej miłości w naszych sercach.

A co o tym myśli sam Autor, który na co dzień, jako Radca ekonomiczny Ambasady RP w Kijowie, troszczy się wcale nie o poezję, a o poszerzenie współpracy gospodarczej między Polską a Ukrainą?

– Panie Radco! Przede wszystkim, od razu muszę zapytać, jak Pan godzi działalność ekonomiczną z poetycką?

– Uważam, że poezja i ekonomia – to nie są pojęcia i obszary przeciwstawne czy wzajemnie wykluczające się. One razem tworzą swoistą globalizację i humanizację wiedzy. Chyba, że w poezji trzeba może mieć więcej fantazji, polotu twórczego.

Natomiast w działaniu ekonomicznym nadmiar fantazji może nawet szkodzić, ale pewna jej doza jest konieczna – trzeba wybiegać w przyszłość, koncypować propozycje rozwiązań, proponować warianty, z których wybierze się najbardziej dogodny dla realizacji.

Przy tym są potrzebne liczby, wskaźniki, bez których w poezji można się obejść. Inna jest także szata słowna w utworach poetyckich, a inna w analizach czy ocenach ekonomicznych.

Więc uważam, że poezja i ekonomia – to są dwa skrzydła twórczej, optymistycznej oceny i organizacji życia.

– Mimo tej skrzydlatej zbieżności w obu kierunkach twórczości, za kogo Pan więcej odbiera siebie samego – za poetę czy ekonomistę?

– No, niewątpliwie jestem ekonomistą. Ale, ponieważ jedno drugiemu nie przeczy, –– bo to są jakby współbieżne, współzależne dziedziny, które polegają na pisaniu, na umiejętności tworzenia innowacji, tworzenia czegoś, co dotąd nie istniało, –– więc działalność poetycką odbieram jako cześć organiczną mojego trybu życia.

– A skąd te „zapędy”, czyli skłonności literackie?

– Na pewno z wraźliwości na to, co widzę, co mnie otacza. W moim przypadku – z bogatego już doświadczenia życiowego, dość szerokiego oglądu świata. A ponadto – całe życie zawodowe spędziłem w żywym ruchu umysłu, a to wymaga pisania. Nawet w wojsku byłem ”pisarzem”, tyle że rozkazów dowódcy, wypisywałem przepustki i tp.

Poza tym – co Pan, jako dziennikarz „Dziennika Kijowskiego” zapewne zauważa —jestem publicystą ekonomicznym. Publikowałem dużo i w prasie polskiej — w tym m. in. w „Rynkach Zagranicznych”, „Nowym Życiu Gospodarczym”, ale i w prasie zagranicznej — marokańskiej „Le Matin”, francuskiej „La Tribune” i „Les Echos”, w rosyjskiej i ukraińskiej także.

Więc cały czas piszę, do czego zobowiązuje mnie także wieloletnie członkowstwo w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. A teksty wierszowane, parapoetyckie są jakby współbieżne. Tworzone trochę na zasadzie „hobby”, z potrzeby ducha i serca.

– Czy publikował Pan swoje wiersze w prasie ukraińskiej?

– Nie zabiegalem szczególnie o to. Ale — to na propozycje redakcji — ukazało się kilka wierszy w „Literaturnej Ukrainie”, w miejscowej gazecie Kremeńczuka, no i oczywiście — sporo w prasie polonijnej na Ukrainie: w kwartalniku „Krynica”, „Gazecie Polskiej”, „Dzienniku Kijowskim”... Ale na tym nie zamierzam zakończyć...

– Świetnie! A jak Pan, panie Radco, po ponad czteroletnim pobycie w Kijowie, odbiera współczesną Ukrainę?

– Jednoznacznie — pozytywnie! Wszak Ukraina — to sąsiad Polski, wielki partner o eurointegracyjnych intencjach, aspiracjach i działaniach. Kraj sympatycznych, przyjaźnych nam i gościnnych ludzi.

Co prawda, bardzo powoli dokonują się tu przeobrażenia gospodarcze i społeczne, ale im dalej, będą one szybsze, skuteczniejsze i bardziej odczuwalne w społeczeństwie. Trzeba jeszcze trochę cierpliwości i determinacji i—jak mówią sami Ukraińcy—„wse bude harazd”...

– ...a patrząc okiem poetyckim?

– Poraża mnie pozytywnie ogromny i barwny potencjał kultury narodowej na Ukrainie. Tak śpiewnego kraju nie ma chyba na świecie! Lubię i nauczyłem się wielu, za serce chwytających słowem i melodią, pięknych piosenek ukraińskich. Nauczyłem się pięknego języka ukraińskiego.

Bogactwem piękna są liczne krajobrazy Ukrainy, zachwyca wprost poetycka przyroda, no i—rzecz jasna—Kijów! Kijów jest perłą Europy Wschodniej, z którą mozna porównać chyba że tylko Sankt Petersburg...

– Poraża mnie pozytywnie ogromny i barwny potencjał kultury narodowej na Ukrainie. Tak śpiewnego kraju nie ma chyba na świecie! Lubię i nauczyłem się wielu, za serce chwytających słowem i melodią, pięknych piosenek ukraińskich. Nauczyłem się pięknego języka ukraińskiego.

Bogactwem piękna są liczne krajobrazy Ukrainy, zachwyca wprost poetycka przyroda, no i—rzecz jasna—Kijów! Kijów jest perłą Europy Wschodniej, z którą mozna porównać chyba że tylko Sankt Petersburg...

– Po przeczytaniu pięknego, wypełnionego superlatywami artykulu Pana w „DK” pod tytułem „Ukraińska książka w polskiej koronie”, napisanego z wyraźną milością do książki ukraińskiej, chciałbym zapytać: czy czasem nie ma Pan jakichś korzeni ukraińskich?

– To znaczy... korzenie na pewno są. Bo nazwisko Oniszczuk nie wzięło sie przecież z powietrza. Korzenie moje — z dziadów i pradziadów — na Wołyniu. Urodziłem się nad samym Bugiem, po jego zachodniej stronie, ale już 50 lat mieszkam w Warszawie. Więc czuję się Polakiem, ale — poprzez ten pobyt na Ukrainie — może te korzenie ukraińskie trochę zazieleniały...

– Czy przełożeni w jakiś sposób uwzględniają Pańską poetycką nature?

– Podchodzą bardzo życzliwie, nawet czytają wierszyki. A koledzy, kiedy przychodzę do pracy po weekendzie, to pytają, czy mam jakąś świeżą produkcję poetycką. Więc uważam, że moje „hobby” tworzy raczej atmosferę korzystną.

– Jak w tej korzystnej atmosferze rozwija się Pańska praca w Wydziale Ekonomicznym Ambasady RP w Kijowie?

– Hmm... Ja założyłem ten wydział ekonomiczny w Ambasadzie RP w Kijowie i zorganizowałem od zera. Teraz ta struktura ulega dalszemu rozwojowi.

Wyniki naszej pracy, a zwłaszcza biznesmenów polskich widzimy jako najlepsze od wielu lat, ponieważ polski eksport wzrósł w roku 2006 o 50 %. Również wysoka w tym roku jest dynamika wzrostu eksportu ukraińskiego, bo prawie o 40 %.

W ubiegłym roku polsko–ukraińskie obroty wyniosły 5,3 mld. dolarów USA i w tym roku na pewno przekroczą 6 mld.


Strona: [1] | [2]




[Kto MY jesteśmy? / Хто МИ такі?] [Szukajcie – znajdziecie / Шукайте – знайдете] [Schemat strony internetowej / Схема Інтернет–сторінки][Log In]
2017 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Eugeniusz Gołybard