Unia przegrała pierwszy etap wojny «hybrydowej»

 Otrzymalem w poczcie głos wołającego Awaaz: «Toną na naszych oczach!» Rzecz oczywiście o nielegalnie przekracających granice dziesiątkach tysięcy gorących osób z gorącym pragnieniem ulokować się w ciepłej, demokratycznej, wypełnionej toletancją, bezpiecznej Europie.

No cóż – współczuję i całkowicie podzielam troskliwą, opiekuńczą postawę wobec uciekinierów z Afryki, a zwłaszcza kiedy w centrum tragedii są dzieci.

Niestety większość emocjonalnie podsycanych przez media obywateli UE akcentują uwagę na wydarzeniach potocznych, a nie na przyczynach, źródłach i skutkach w perspektywie.

Zwracając się do źródeł, należy uwzględnić, że właśnie Rosja i jej agentura dostarczała i nadal dostarcza broń wszystkim stronom wszystkich wojen w Afryce i na Bliskim Wschodzie – wojskom rządowym, rebeliantom, organizacjom konfliktującym na gruncie religijnym – wszystkim, siejąc zamieszanie, chaos i prowokując rozlew krwi. Na tym zarabia. Jak zawsze.

Teraz, mając na koncie zastosowanie broni chemicznej w Syrii, Rosja poszła dalej – zinicjowała szaleńczy potok uchodźców z Afryki, Afganistanu, Pakistanu i Bliskiego Wschodu do Europy. Obserwujemy rzecz niebywałą: uciekinierzy wstępują na tereny Grecji, Włoch, Macedonii, Węger z kategorycznymi wymaganiami przewozu do Niemic i Wielkiej Brytanii.

Idą lekko i śmiało. Wybrali się na nowe życie na obcej ziemi, ale maja tylko to, co na sobie. Nawet nie kazdy ma plecak. Otrzymali odpowiednie instrukcje i są pewni, że na końcu podróży otrzymają wszystko. Nie uciekają skądś, a tylko zdobywają coś.

Z góry zachowują się tak, niby Unia powinna i musi zapewnić dla nich pracę, mieszkanie, pakiet socjalny, komfort życiowy. Młodzi mocni agresywni chłopy skaczą na dachy wagonów żeby przez tunel trafić z Francji do Anglii. Nie mają żadnej wątpliwości. Pewni siebie, wiedzą, ze im należy, że będą gospodarzami.

Poważną podstawą do niepokoju jest nie tylko fakt nielegalnego przekroczenia granic wielu państw przez setki tysięcy obcych ludzi, ale również brak jakichkolwiek dokumentów u wielu z nich. Faktycznie na Europę nasuwa się orda niemożliwych do zindyfikowania anonimów, którzy będą opowiadać o sobie co chcą.

Już teraz analitycy szacują, że Niemcy mając kwotę na przyjęcie 120 000 uchodźców, stoją przed realną koniecznością przybycia nie mniej 800 000 osób. Pani Merkel prawie codziennie z miłą kobiecą akceptacją powraca do tego tematu, komentując migrantów ze Wschodu jako pomoc dla gospodarki państwa nad Renem.

Czy pani Merkel rozumie czym zagraża fala kultury islamu?

Putin zaciera ręce z radości: udało mu się wprowadzić na tereny UE wypróbowaną na Ukrainie metodę «pokojowej» wojny hybrydowej. Tylko że teraz w formace europejskim! 

Niby wojna i niby pokój. Niby ekspansja i oczywiste natarcie, ale pod pozorem niby akcji ratowniczej. Praktyczna ofensywa i zajęcie terenu, ale bez czołgów, bez strzelania, a jednak osiągając potrzebny cel.

Nie będę zdziwiony, jeżeli wkrótce ten nieobliczalny władca imperium rosyjskiego wystąpi jako inicjator rozwiązania problemu w paskudnym moskiewskim stylu.  Nie, uciekinierów z Syrii nie zaprosi do Rosji, ale zysk (i to nie tylko polityczny) zechce otrzymać na tej operacji, organizowanej przez jego służby specjalne.

Na razie minister Ławrow, jako „prawa ręka” Putina na arenie międzynarodowej,  powiedział, że „kraje Unii powinni zaopiekować się uchodźcami, ponieważ akurat kraje Unii rozpalili wojnę, od której ludzie uciekają”. No i nie dało się ukryć za dyplomatycznymi manipulacjami, że Moskwa ma podstawy dla radości z faktu nawały arabów na Europę zjednoczoną, ustrojoną, komfortową.

Co dotyczy dalszych losów migrantów z Afganistanu, Syrii, innych krajów arabskich w Europie, – wiadomo: dołożą się do zaostrzenia sytuacji kryminogennej, będą wymagąc ziemi na budownictwo meczetów, skarżyć się na dyskryminację, organizowywac starcia z policją, aktów terorystycznych etc.

Pytanie – dlaczego obywatele Syrii i innych krajów na Wschodzie nie chcą wykorzystać swoją gorącą energię dla budowania zdrowego i komfortowego życia u siebie we własych krajach ojczystych – już nie stoi. Według danych oficjalnych, 12% przybyłych nielegalnie kobiet są w ciąży. Nie odmawiają sobie i zbytnio nie martwią się o chleb powszedni.

Prawdziwe problemy UE na tym «froncie» dopiero się zaczynają.

Natomiast mnie boli Polska. Chciałbym mieć pewność, że Naród i przywódcy Macierzy uświadomiają sobie realne niebezpieczeństwo, występujące pod róznymi akcjami i postaciami, ale mające jedno źródło – Rosję.

Eugeniusz GOŁYBARD
Kijów.





[Kto MY jesteśmy? / Хто МИ такі?] [Szukajcie – znajdziecie / Шукайте – знайдете] [Schemat strony internetowej / Схема Інтернет–сторінки][Log In]
2017 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Eugeniusz Gołybard