Radość jednania

Zachwycająca i radosna rozmaitość mentalności narodowych

 

Mimo że – jak powiedział wielki Włodzimierz Majakowski – „poezja jest kobietą kapryśną”, nie kaprysił żaden z poetów reprezentujących mniejszości narodowe Ukrainy, zaproszonych do udziału w szeroko zakrojonej akcji literacko-artystycznej pt. „Poetyczna rozmaitość Ukrainy” («Поетичне розмаїття України»).

O wyjątkowej pomysłowości i zdrowym rozsądku Prezydenta Rady Towarzystw Narodowych Ukrainy pana I. Lewitasa wiadomo już od dawna. Tym nie mniej niemałym zaskoczeniem dla wielu była jego propozycja twórczego spotkania poetów, piszących w językach swoich narodów.

Propozycja została wspaniale zrealizowana w kształcie dwudniowej współgraniu dwudziestu poetów dziesięciu narodowości pod niezawodnym osobistym kierownictwem samego inicjatora i przy wsparciu Ministerstwa Kultury Ukrainy, które przekonująco i z prawdziwym zainteresowaniem reprezentowała pani Lubow’ Zubko.

Podstawową treścią tej niecodziennej akcji, przeprowadzonej ściśle z ustalonym programem, było twórcze obcowanie poetów, dla którego stworzono wszystkie niezbędne warunki: wygodna, bardzo przytulna sala, kawa i herbata z przekąskami podczas przerw, zakwaterowanie gości przybyłych z poza Kijowa, transport etc.

Ale oczywiście głównym filarem w układzie organizacyjnym imprezy było to, co zademonstrowali, zacytowali, zarecytowali, czy w sposób artystycznie doskonały wygłosili autorzy tego piękna, tej unikalnej imprezy.

Pierwsze słowo dla wygłoszenia kilku pozycji twórczego dorobku poetyckiego nadano pani Ludmile Niekrasowskiej, skromniutkiej młodej kobiecie, która od pierwszego wiersza zachwyciła wszystkich obecnych godnymi podziwu wspaniałymi wierszami.

Falę wdzięcznych oklasków wywołał wyrecytowany przez p. Ludmiłę wiersz o moralnym zwycięstwie kobiety, która idąc na zagładę do komory gazowej, swoim zachowaniem, wzrokiem wypełnionym godności, poruszyła dufnie i arogancko zachowującego się esesmana, wzbudzając w nim szczątki sumienia.

Wystąpienie L. Niekrasowskiej (jak potem się okazało, laureatki siedmiu(!) premii literackich, licznych festiwali, konkursów i „Honorowej obywatelki sztuki”), stało się na tym spotkaniu wzorcem poetyckiego kunsztu, ustawiło jak gdyby poprzeczkę do pokonania dla następnych występujących.

Tę poprzeczkę próbowali pokonać mistrzowie słowa, piszący w językach Romów, Greków, Bułgarów, Rumunów. Każdemu na swój sposób się to udawało. W każdym bądź razie, audytorium z wielką sympatią odbierało każde z wystąpień, ze szczerą radością oklaskując kolejnego autora.

Reprezentanci Karaimów, Kazachów i Osetynów przedstawili swoje utwory w języku rosyjskim. Tak już piszą, bowiem w tym języku już myślą.

Chociaż nie całkiem, ponieważ w leksyce utworów w niektórych momentach (a jeżeli chodzi o intencje poetyckie – to prawie zawsze) wyraźnie odwołują się do symboli narodowych i bolesnych przeżyć utrwalonych w ich pamięci historycznej.

Nie zważając na formę, gatunek i stopień poetyczności wierszy (metaforyczność, idiomatyczność, hiperbolizację etc.), w wygłaszanych tekstach wyraźnie odczuwało się odrębną mentalność każdego narodu, jego osobliwe cechy charakterystyczne, swoisty sposób myślenia.

Intencje polskie w utworach autorskich z wielkim szacunkiem prezentowali panie ze Lwowa: Alicja Romaniuk i Janina Połomarczuk, oraz autor tego artykułu.

W pierwszym dniu zmieniłem kolejność i czytałem każdy polski oryginał po odczytaniu go w języku ukraińskim przez Serhija Cuszko, który te wiersze przetłumaczył.

W dniu drugim, oprócz wierszy, wygłosiłem mikro-referat o odpowiedzialności tłumacza (a właściwie o fachowych i moralnych aspektach tłumaczenia literackiego) oraz odśpiewałem mój „Mazurek językowy”:

 

Zaśpiewajmy pieśń niniejszą –

Pieśń ludową na festynie,

Na podstawie tego wiersza,

Co nam z duszy lekko płynie.

Każdy z nas nic się nie boi,

Nie odczuwa żadnej troski,

Bo jesteśmy zawsze dwoje:

Ja i piękny język polski.

 

Refren I:

Dorośli uczą się polskiego

Dla powiększenia zaufania,

Dzieciaki uczą się dlatego

By więcej mieć rozumowania,

A razem z nimi my na kursy uczęszczamy

Bo w polskim bardzo się kochamy!

 

Antonimy, homonimy –

Są to rzeczy bardzo trudne,

Ale my przez nich dążymy

Po tej drodze pracy żmudnej,

Z polskim w dobrej komitywie

Rozważamy nasze dzieje;

W każdym razie, w perspektywie

Z nim wiążemy swe nadzieje.

 

Refren II:

Mężczyźni uczą się polskiego

Dla ulepszenia... podrywania,

Kobiety uczą się dlatego

By więcej mieć kokietowania,

A wszyscy razem na zajęcia uczęszczają

Bo w polskim bardzo się kochają!

 

Na początku nikt widocznie nie spodziewał się partii wokalnej, ale pod koniec siedzący na sali zaczęli nieśmiało podśpiewywać.

Dobre wrażenie sprawiły poezje wygłoszone przez Illę Zegrię w języku rumuńskim, duet wokalny Tamary Tuganowej i Żorża Szanajewa, przepełnione humorem i mądrością poetyckie teksty Ormianina Ruszana Piłosjana.

Z aprobatą i wdzięcznością przyjęto kilka filozoficznych wierszy w prozie pana Ruszana oraz kilka anegdot z „ormiańskiego radia” w jego artystycznym wykonaniu.

Kijowską ekipę poetów żydowskich reprezentowali Michaił Dubiński („facet z Podołu”, jak siebie przedstawił sam poeta, piszący w języku rosyjskim) i 86-letni Arkadij Zasławski, który na amen zadziwił wszystkich obecnych swoją unikalną wprost pamięcią, wielkodusznością i świetną mową ukraińską.

I w pierwszym i w drugim dniu obrad sędziwy i niemal zawsze mile uśmiechnięty pan Arkadij wychodził przed publiczność z malutką kartką papieru z zaznaczonymi na niej tytułami swoich wierszy.

I potem recytował, recytował, recytował... przy wyraźnie rozbawionej publiczności, która z wielką radością odbierając każdy kolejny utwór, znowu i znowu prosiła kontynuować dalej. Był to naprawdę przekonujący i zadziwiający przykład nie poddającej się starzeniu młodości poetyckiej…

Cała ta dwudniowa i wszechstronnie pożyteczna akcja zostawiła w świadomości jej uczestników głębokie wrażenie, wywołując uczucia przyjemne, wzniosłe, szlachetne.

Razem z moimi nowymi przyjaciółmi w całości podzielam wniosek naszego czcigodnego gospodarza pana I. Lewitasa, który w krótkim wystąpieniu po wręczeniu dyplomów, powiedział: „Tu, na tej skromnej sali usłyszeliśmy wiersze, którym mogą pozazdrościć znani wielcy poeci”.

I w tym werdykcie nie ma żadnej przesady.

Zresztą o tym będzie miał możliwość przekonać się każdy, kiedy ukaże się drukiem poetycki almanach utworów wygłoszonych w ciągu tych dwu unikalnych dni.

Dwa dni trwało prawdziwe święto poezji mniejszości narodowych, które wspólnie kształtują kulturę narodu ukraińskiego - kulturę wielką w swojej różnorodnej pięknej rozmaitości.

Eugeniusz GOŁYBARD

(Zdjęcia autora)

<em><strong>Wystąpienie L. Niekrasowskiej stało się na tym spotkaniu wzorcem poetyckiego kunsztu</strong></em>
Wystąpienie L. Niekrasowskiej stało się na tym spotkaniu wzorcem poetyckiego kunsztu
<em><strong><strong>Swoje utwory recytuje Ruszan Piłosian</strong></strong></em>
Swoje utwory recytuje Ruszan Piłosian
<em><strong>Prezydent Zrzeszenia Niemców Ukrainy Walentyna Sulina (L), Prezydent Rady Stowarzyszeń Narodowych Ukrainy Illa Lewitas, kierownik Wydziału Mniejszości Narodowych Ministerstwa Kultury Ukrainy Lubow’ Zubko podczas otwarcia kijowskiej wystawy współczesnego malarstwa mniejszości narodowych</strong></em>
Prezydent Zrzeszenia Niemców Ukrainy Walentyna Sulina (L), Prezydent Rady Stowarzyszeń Narodowych Ukrainy Illa Lewitas, kierownik Wydziału Mniejszości Narodowych Ministerstwa Kultury Ukrainy Lubow’ Zubko podczas otwarcia kijowskiej wystawy współczesnego malarstwa mniejszości narodowych




[Kto MY jesteśmy? / Хто МИ такі?] [Szukajcie – znajdziecie / Шукайте – знайдете] [Schemat strony internetowej / Схема Інтернет–сторінки][Log In]
2017 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Eugeniusz Gołybard